Dres w pałacu – satyra polityczna na dziś

satyra polityczna

Nie wszystko pasuje wszędzie. Czasem coś jest tak bardzo nie na miejscu, że aż w oczy kole. Na przykład taki dres w pałacu. Na tronie. A kiedy powstaje dysonans i uwiera, może urodzić się satyra polityczna. Zapraszam do lektury i słuchania.

„Dres w pałacu”

Wlazł raz dres w stolicy furtką do pałacu.
Przepocony, zmięty, szary i na kacu.
Szeleści na tronie, dumą się nadyma…
O krzyż się zaczepił i ołtarza trzyma.

Pytają go ludzie: jest tam kto w tym dresie?
Eee… on tego nie wie. Chyba został w lesie.
A co tam się dresie po kieszeniach wniosło?
No jak to co? Pięści. Jeszcze coś pod dziąsło.

A ta druga kieszeń – czego taka wielka?
Sumiennie rozdęta. Wejdzie kawalerka.
Co ty dresie umiesz? Przyznaj nam się jeszcze.
Wszystko. Panny wozić, mikrofonem wrzeszczeć…

Co zrobisz, by doznać reelekcji łaski?
Walczyć będę ja i moje (przydu)paski.
A z kim będziesz walczył, jeszcze zapytamy?
Jak to z kim? Wiadomo! Tylko z nie-dresami!

jn, BB, 2026.01.07

Podoba Ci się dres w pałacu? Może masz ochotę poczytać coś więcej z tego typu rymów? Zapraszam do lektury, na przykład tego tekstu: Pajacyzacja edukacji [satyra polityczna]