Prezes szukał trenera. Narobił fermentu,
Jak w filharmonii anons występów Akcentu.
Dym się zrobił niemały, sprawa dosyć mglista...
Mówią, że coachem został pan... telefonista.

Można narzekać, owszem, lecz spójrzmy na fakty:
Jakie telefonista musi mieć kontakty!
A prezes w gabinecie już ręce zaciera:
Wreszcie zdobędzie numer dobrego fryzjera.

Przed meczem się umówi na trwałą bez skazy.
Będzie dzwonił do skutku. I siedemset razy.

 

jn, B-B, 2022-01-31