WHO rozpaczliwie apeluje o wolniejsze zdejmowanie ograniczeń. A Ty w sieci pohukujesz: ho, ho – Gates zapłacił, bo na szczepionkach zarobi. Gdzieś indziej wrzucasz link do nagrania prześladowanego „naukowca”, który obnaża prawdę: wszyscy kłamią o wirusie. Albo piszesz, że nie będzie żadnej szczepionki, bo nie może być – przecież wirusy mutują. Będziemy kupować placebo i mrzeć. Nie zgadza się z Tobą jakaś dziewczyna: według niej wirus nie istnieje, a rzekoma pandemia to spisek tajnego rządu światowego i korporacji, żeby zrestartować gospodarkę.

Czytam i martwię się. Martwię się o Ciebie, ziom.

O Ciebie, Twoich bliskich, Twoje sprawy, i o tę dziewczynę też. Żyjesz w okropnym stresie, w stanie ciągłego zagrożenia, w poczuciu całkowitej zależności od czyjejś brudnej gry. Nic nie zależy od Ciebie, jesteś ofiarą cudzych knowań.

I wiesz co? Masz rację. Wykorzystują Cię.

Manipulują Tobą. Straszą Cię. Żerują na Twojej trosce o bliskich. Dzięki temu ‘lajkujesz’ ich strony, udostępniasz (szybko, bo usuną!) nagrania, stajesz się ich głosem, przestajesz ufać znajomym, instytucjom, nauce, lekarzom…

Przestraszony, odklejony, nieufny wobec świata, pełen lęku o przyszłość jesteś gotowy, by kupować książki, specyfiki, wykłady, szkolenia, gadżety. By finansować działania pieniędzmi i zaangażowaniem. By stać się ich żywą tarczą, kiedy urządzą zadymę. By głosować jak Ci każą, albo nie głosować wcale, by osłabić „system”.

Mam dla Ciebie wiadomość: Bill Gates naprawdę ma Cię gdzieś.

Wiedziałeś, prawda? Za to nie ma Cię gdzieś ten, kto Cię straszy. Jesteś jego walutą, jego bankomatem, jego nośnikiem reklamowym. Jego drabiną do władzy, pieniędzy i ważności. To dla niego masz wierzyć, że cała pandemia to fałszywka na wielu poziomach. A że się te poziomy wzajemnie wykluczają? Nieważne.

Martwię się o Ciebie i trochę o siebie.

Niemal na pewno jesteś gdzieś obok mnie. Wierzysz, że wszystko planowo zatruwają, jakiś tajny rząd planuje depopulację, anteny wywołują choroby wirusowe, w szczepionkach są chipy. A SARS-Cov-2 nie ma.

Może zaraz będziesz rozpatrywał moje podanie. Może aplikujesz na ważne stanowisko. Albo robisz coś, od czego zależy moje życie i zdrowie. Może dostarczasz mi paczki, albo pakujesz moje zakupy. Może to Ty jesteś biegaczem, który mijał mnie ostatnio w lesie, za nic mając obowiązek zachowania dystansu. Tak, tym, który biegnąc obok ludzi, pokasływał i spluwał obficie.

Nikomu nie można ufać, co ziom? Nikomu.

JN, 2020-06-09

PS
Gdybym był trochę bardziej podejrzliwy, mógłbym dać się przekonać, że istnieje tajne porozumienie antyszczepionkowców, koronasceptyków, płaskoziemców i foliarzy, które ma na celu przejęcie kontroli nad światem, wykończenie wszystkich domniemanych wrogów i wywołanie ostatecznego krachu systemu korporacji. No, ale przecież to niedorzeczne. Prawda?