Tajemnica. Wierszyk o kotach i psach. I o psicy.

wierszyk o kotach i psach

No więc mamy w domu psa. To znaczy psicę. Z tej okazji prezentuję poniższy wierszyk o kotach i psach. I o psicy. Z jej przybyciem to dłuższa historia, ale ogólnie wygląda to tak, że ludzie, którzy kochają zwierzęta nie powinni jeździć tam, gdzie los tych zwierząt jest ciężki. Ale jeżdżą. Czasem są to ludzie, którzy mają możliwość i imperatyw działania na rzecz poprawy tego losu. I tak pewna Pani Weterynarz zaangażowała się w pomaganie psom w… Gruzji. Nie jest to robota miła, łatwa i relaksująca. Ale realnie zmienia los konkretnych zwierząt. I dlatego bardzo to szanuję.

Związek z tytułową psicą jest taki, że na jednym ze zdjęć przysłanych z Gruzji widać było, jak psica opiekuje się… kocięciem. Ano. Uliczna suczka, codziennie walcząca o przetrwanie, głodna przygarnęła kocie maluchy. I tego Magda nie zdzierżyła. Teraz psica jest u nas. Nie jestem psiarzem, ale muszę przyznać, że jest to złodziejka serc. Stąd wziął się ten wierszyk o kotach i psach. I psicy. Teraz przeczytaj wierszyk, a ja pod nim wyjaśnię resztę.

Tajemnica

Słuchajcie, to było w Wigilię.
Zdradziła mi pewna psica,
że koty z psami drą koty
przez kłótnię o płeć księżyca.

Czaicie? Jak mafii familie.
Podobno to właśnie tak jest:
psy wyją do Luny złotej,
bo pies to na baby jest pies.

I złóżcie na grobie mym lilie,
jeślibym tu zełgać wam miau:
to w męskim świetle Łysego
kot łapie kociokwik i szał.

Uwierzcie w życiową empirię!
Ja wszystko to wiem wszak od psa,
co w życiu swym z niejednego
śmietnika gdzieś w Gruzji jadł dna.

Tam żując ogonki chinkali,
poznała mędrców ulicy.
Słuchała, jak rozmawiali
o kocio-psiej tajemnicy.

Los przygnał ją do nas na kocyk.
A kiedy wtuli się w dłonie,
bajdurzy jak w święta w nocy,
by pieszczot odsunąć koniec…

jn, BB, 2026.01.05

Podoba się? Mam nadzieję. Psica naprawdę opowiada. A w każdym razie ja tak twierdzę. Kiedy się ją pogłaszcze, albo delikatnie potrzyma pyszczek w dłoniach, a potem cofnie ręce, zaczyna poruszać pycholem, jakby coś mamrotała, lekko mlaszcze i przysuwa się bliżej, domagając się dalszych pieszczot. Kiedy odstawiła mi taki numer pierwszy raz, od razu doszedłem do wniosku, że próbuje zatrzymać głaskacza jakąś opowieścią. I zdaje mi się, że strasznie przy tym bajeruje. W każdym razie na tyle, że może z tego powstać wierszyk o kotach i psach. I psicy.

Gdyby ktoś miał ochotę na więcej kocich rymów to zapraszam tu: Wiersz o kocie dla dzieci