fot. Jarosław Nykiel

Jarosław Nykiel: Na początku przyjmijmy, że na potrzeby tej rozmowy zachowamy się nietypowo i nie będziemy udawać, że się nie znamy. Zostańmy przy tym, że jesteśmy na ty. Co Ty na to?

Rafał Czerwiakowski (wzrokiem pokazuje, że powinienem głaskać psa): Niech będzie.

JN: Dla wielu czytelników tego wywiadu pomysł założenia muzeum piór wiecznych będzie jednocześnie atrakcyjny i egzotyczny. Z jednej strony, miłośnika piór musi cieszyć taka inicjatywa, z drugiej – to jednak nie jest oczywisty pomysł. Na pewno jest jakiś powód, dla którego Twoje Muzeum będzie bodaj dopiero trzecim prywatnym muzeum piór w Europie. Z pewnością problemem nie jest niewielka liczba potencjalnych eksponatów. Także u Ciebie. A jednak obfitość kolekcji to nie powód, żeby od razu otwierać muzeum.

To ogromnie ciekawe, że zdecydowałeś się na taki krok. Co Cię do tego skłoniło? Czy to ma coś wspólnego z Twoją potrzebą zaangażowania społecznego? Na mieście mówią, że generalnie kolekcjonerzy polscy nie kwapią się, by pokazywać swoje zbiory. Jest z tym mnóstwo problemów, organizacyjnych i finansowych. Jak to jest u Ciebie? Czy Ty po prostu chciałbyś pokazać swoje zbiory innym miłośnikom piór?

RC (wyraźnie zniesmaczony ilością pytań): Tak.

JN: Nie wystarczyłoby raz do roku pojechać na Pen Show Poland do Katowic i tam wszystko pokazać? Może do tego jeszcze jakaś inna impreza branżowa… i już.

RC (unosi lewą brew i zaplata ręce na kolanach): Nie bardzo.

JN: A może przyczyna jest całkiem banalna? Zdaje się, że zwyczajnie brakuje Ci już miejsca na te wszystkie objawy popiórniczenia. Z tego co widzę, większość przedmiotów trzymasz w pudłach, zbiorczo popakowanych i opisanych pisakiem (!). Kogoś takiego jak Ty, musi boleć ten sposób przechowywania kolekcji. Wychodzi na to, że eksponaty muzealne trzymasz w kartonach na pawlaczu. Chcesz z tym skończyć i pozwolić nacieszyć nimi oko szerszej publiczności?

RC (wydłubując z ucha stalówkę): Tak.

JN: Jak zliczasz swoją kolekcję? Pewnie teraz trudno byłoby wskazać dokładną liczbę w sztukach… Pójdźmy jednak tropem tych pudeł na pawlaczu. Zakładam, że to mebel symboliczny, reprezentujący ogrom objętościowy zbioru. W zasadzie można powiedzieć, że wielkość zasobów, które zamierzasz przekazać do muzeum można liczyć na metry sześcienne?

RC (z wyraźną satysfakcją kopci cygarem): Można.