fot. Rafał Czerwiakowski

JN: Mnie osobiście elektryzuje możliwość prześledzenia na ekspozycji przemarszu danego typu wzornictwa przez różne modele piór wielu producentów. To jedna z najciekawszych rzeczy, o jakich zdarza nam się rozmawiać. Kto był pierwszy? Kto rzucił się w pościg, jak Wahl Eversharp za Parkerem po premierze modelu 51? Tu akurat odpowiedź jest oczywista, ale nie zawsze tak jest. Swoją drogą, na Parkerze 51 i jego naśladowcach można by oprzeć koncept osobnego muzeum. W każdym razie, idea osadzenia wintydżowych piór w kontekście ich epoki, wydaje się doskonałym pomysłem. Biorąc do ręki wintydżowe pióro zwykle patrzymy na nie przez pryzmat współczesności, naszego otoczenia. Zapominamy, że w innych czasach odbiór jego formy był zapewne zupełnie inny.

RC (zerka na mnie jak profesor na egzaminowanego studenta): Właśnie.

JN: Widzę tu ogromny walor edukacyjny. Taka podróż przez historię, to również poznawanie zmieniających się trendów. Na przykład na podstawie reklam można prześledzić zmieniające się style w malarstwie: poczynając od secesji, przez pop-art, na dzisiejszych, postmodernistycznych koncepcjach kończąc. Przecież te sztuki się przenikają.

RC (z głośnym stuknięciem zamyka nożyczki i odkłada na stół, wstaje): Owszem.

JN: Wiem, że jesteś mocno podekscytowany perspektywą uruchomienia Muzeum. Na pewno zdajesz sobie sprawę, jaki ogrom pracy przed Tobą. Stworzenie ekspozycji w formie, jaką sobie wymarzyłeś, wydaje się nie lada wyzwaniem, nie wspominając już o tym, że miałaby je udźwignąć jedna osoba! Z samego punktu widzenia technicznego i lokalowego, to ogrom wyzwań: nie tylko półki i gabloty, ale też inne elementy prezentacji zbiorów, odpowiednie oświetlenie nie powodujące degradacji starych materiałów, zabezpieczenia przeciwpożarowe, całe zaplecze. A to tylko część spraw. Naprawdę chcesz się na to porwać?

RC (odwraca się od okna): Tak.

JN: Oby z dobrym skutkiem. Kiedy już Muzeum stacjonarnie ruszy, planujesz je jak najbardziej otworzyć na ludzi. Chciałbyś, żeby stało się również miejscem spotkań, dyskusji, a może nawet gorących sporów. Na to też potrzebne będzie miejsce i wyposażenie. Szykują się niemałe wydatki.

RC: (zatroskany) Nieuchronnie.

JN: Czy muzeum ma jakichś sponsorów, poza Tobą?

RC (zaskoczony pytaniem): Nie.