Ferie zimowe z piórem

Po tym, jak pokazałem w sieci foto żart ze styczniowego spaceru w jesiennych dekoracjach, poczułem lekki niepokój. Na zdjęciu moje dwa Kaweco AL Sport pozują obok scyzoryka. “Wbite” w korzeń. A co, jeśli ktoś uzna, że to zupełnie normalny sposób postępowania z piórem? Na wszelki wypadek umieściłem w komentarzach na Instagramie i Facebooku odpowiednie zastrzeżenie.

Jak się ostatecznie okazało, prób naśladownictwa nie było, za to padły pytania, czy takie traktowanie piór to bezpieczny pomysł. Ufff… Kiedy więc przyszedł mi do głowy kolejny żarcik zimowy (efekt znajdziesz pod tekstem), pomyślałem, że lepiej będzie, jeśli napiszę kilka słów komentarza w osobnym wpisie.

Pióra nie są aż tak delikatne, jak może się wydawać

I nie dotyczy to tylko aluminiowych twardzieli, jak wspomniane wyżej Kaweco. To prawda, że mają swoje ograniczenia. Nie zawsze udaje im się wyjść cało z upadków, szczególnie tych na stalówkę. O, to zupełnie jak z telefonami, które upadły na ekran. Pióra z mniej trwałych materiałów da się zgnieść, połamać, ukruszyć. Zupełnie jak inne rzeczy, na przykład… okulary.

By pisać piórem potrzebujesz atramentu. Patrz tylko – smartfon potrzebuje prądu i to o konkretnych parametrach. No i cena. Pióra zwykle są droższe niż długopisy i ołówki, więc ewentualna strata bardziej boli. Tak, to też całkiem jak z… komórką.  A jednak – używasz telefonu, nosisz okulary, korzystasz z wielu innych rzeczy i w większości przypadków nic złego im się nie dzieje.

Czy więc pióro można zabrać ze sobą na wyprawę?

Tak. Ogólna zasada: im gorsze warunki i mniejsze możliwości zabezpieczenia, tym bardziej wytrzymałe i (lub) mniej kosztowne weź pióro. Zachowaj rozsądek. Jeśli zależy Ci na nieskazitelnej powierzchni korpusu ukochanego pióra, noś je w etui, a nie w kieszeni z kluczami, czy na dnie plecaka. Nie zostawiaj pióra na słońcu i mrozie (na przykład w samochodzie). Pilnuj, żeby nie spadło ze stołu i staraj się zamykać skuwkę zanim je odłożysz. Napełniaj atramentem (nie tuszem!) i unikaj silnego zabrudzenia. Czasem umyj. I już.

Pióra wieczne lubią zimę, o ile Ty lubisz je

A co z zimą? Pomijając, że ostatnio jest dość marna, a  więc nie jest tak groźna jak kiedyś, to nic szczególnego. Dbaj o pióro i używaj go zimą tak samo, jak latem czy jesienią. Trudno tutaj o jakieś szczególne zalecenia, może poza jednym.

Nie narażaj pióra na zamarznięcie!

W środku jest atrament, najczęściej na bazie wody, co czyni go podatnym na zamarzanie. Choćby z tego powodu nie powinno się wystawiać pióra na dłuższe działanie mrozu, tym bardziej silnego. Przy niewielkim mrozie (2-3 stopnie poniżej zera) dwa pióra, które noszę w kieszeni bojówek pisały bez zarzutu, a atrament w nabojach nie zamarzał. Nic zaskakującego. Nie dość, że mróz słaby, to jeszcze moje ciało emituje sporo ciepła.

Problemów nie odnotowałem również z piórami noszonymi w torbie,

najczęściej w etui, przy maksymalnie kilkunastostopniowym mrozie. Mowa jednak o dość krótkich pobytach na zewnątrz, najwyżej dwugodzinnych, w podróży, podczas wyjazdów, bez pisania na zewnątrz. Ciekawostka: Noodlers przygotował atrament, który podobno nie zamarza.

Poza ryzykiem zamarznięcia samego atramentu, jest też kwestia tego, jak mrożenie znoszą materiały, z których zrobiono pióro. Przypuszczam, że temperatury poniżej zera to nie są optymalne warunki ich przechowywania.

Krótko mówiąc: o ile nie zostawiasz pióra na dłużej na mrozie (na przykład w samochodzie, czy na werandzie), przy normalnym traktowaniu wszystko powinno być OK. Na słabszym mrozie możesz nim nawet pisać na zewnątrz, choć nie spodziewam się, żeby chciało Ci się pisać kartki pod chmurką w mroźny poranek przed schroniskiem.

Na koniec przyjmij garść śmiertelnie niepoważnych porad na zimę (i nie tylko).

  • Nie używaj pióra jako czekanu.

    Niech Cię nie zwiedzie określenie „gwóźdź”, którym opisuje się niektóre stalówki. Prawie na pewno uszkodzisz pióro, a jego mały udźwig i niska skuteczność mogą Cię rozczarować. Jeśli jednak się zdecydujesz spróbować, późniejszy stan pióra raczej nie będzie Cię już interesował.

 

  • Nie licz na obronne walory pióra.

    Tak, tak… wiem, że pióro silniejsze bywa od miecza, ale bez przesady. Na szlaku lepiej unikać konfrontacji z niedźwiedziem niż liczyć, że się wybronisz piórem z tytanową stalówką. Ewentualna brawura w tej kwestii może skończyć się kontrolą osobistą ze strony misia, zapewne nie w poszukiwaniu atramentu. Odradzam.

 

  • Nie korzystaj z pióra jako patyka do opiekana kiełbasek.

    Wiem, że stopione tworzywo spływaka może świetnie komponować się ze smakiem i aromatem zwyczajnej z grilla przy stacji wyciągu. Jednak potem na pewno wystąpią problemy z przepływem. I nie, wypłukanie keczupu z korpusu raczej nie pomoże.

  • Odpuść sobie mieszanie piórem herbaty.

    Wiem, że łyżeczki w schronisku znowu „wyszły”, ale nurzanie pióra w gorącym płynie to jednak ryzyko. Jeśli się upierasz, to chociaż nie mieszaj odkręconym piórem stalówką w dół, o ile zamierzasz pić tę herbatę. Podpowiedź: atrament malinowy niekoniecznie działa jak malinowy sok od babci.

 

  • Pisanie piórem wiadomości na śniegu to zły pomysł.

    Nawet jeśli specjalnie napełniłeś pióro atramentem wodoodpornym. To tak nie działa. Idący za Tobą kompani zastaną na miejscu kolorową plamę i utkną na szlaku, próbując ją odczytać. Mogą też uznać, że coś jest nie tak. Z piórem lub Twoją głową. A jeśli do tego korzystasz z czerwonego atramentu…

 

  • Właśnie. Przemyśl tankowanie pióra na wyprawy czerwonym atramentem.

    W przypadku awarii szczelności możesz nie zdążyć wytłumaczyć co się stało, zanim ktoś rozetnie Ci kurtkę lub spodnie, by odnaleźć ranę. Zalecenie ważne też dla tych, którym pióro plami przy pisaniu i (lub) mają zwyczaj oblizywać stalówkę, gdy zaschnie, a po wypisaniu kartek zamierzają utrzymywać jakieś kontakty towarzyskie na stoku.

 

  • Pisz tym piórem, inaczej nie ma sensu go taszczyć.

A, jeszcze jedno. Wiesz, co może się stać, kiedy zabierzesz pióra na zimowe ferie i na chwilę się odwrócisz, by zrobić zdjęcie krajobrazu? Zerknij na krótki filmik. Debiutuje na nim (oraz na zdjęciu ilustrującym tekst) mój pomysł na zabawę w piórowe akcesoria z klocków LEGO. UWAGA! Żadne pióro nie ucierpiało podczas realizacji filmiku. Jeśli jednak zechcesz postępować z piórem podobnie, zrobisz ro na własną odpowiedzialność.

Kliknięcie w obrazek przenosi Cię do serwisu Youtube, w którym umieściłem filmik. Baw się dobrze.

PS

Na blogu Twojego Pióra można znaleźć mój wpis pt. 7 spraw, o których warto pamiętać, zabierając pióro na wakacje. Zalecam jako lekturę uzupełniającą.

janykiel, 2020-02-11