Cały kraj rzucony na kolana przez paraliż komunikacyjny. Samochody zderzają się, ślizgając na zwałach płatków kwiatów. Zdezorientowani policjanci nie wiedzą, czy karać kierowców, czy może sypiące płatki dzieci. Chaos.

Dobra, żarty na bok. W dzieciństwie zawsze zazdrościłem dziewczynom, że tylko one sypią te kwiatki. Zazdrościłem im, że mogą zanurzać ręce w płatkowym oceanie delikatności. Zazdrościłem im, że mają ich taaaakie ilości i mogą je sobie sypać i sypać... Pamiętam, jak jedna tak się sypaniem płatków zachwyciła, że zamiast pod nogi, zaczęła je wyrzucać w górę szerokim, radosnym gestem. To było piękne!

Obok szły panie z pełnymi reklamówkami i uzupełniały sypiącym, kiedy w koszyczkach było pusto. Bardzo żałowałem, kiedy jedna z nich dyskretnie zdyscyplinowała rozradowaną dziewczynkę i wszystkie płatki znowu lądowały pod nogami idących w procesji...

Ps.
Na zdjęciu boska stalówka Parkera, cudownie pisząca, fabrycznie ścięta, ucieleśniona w Parkerze Duofoldzie Seniorze aerometrycznym. Uwielbiam ją. Niech mi będzie wybaczone.