Żabyrady jesienne. Rymowana bajka dla dzieci o dobrych radach

bajka dla dzieci

Co się stanie, gdy leśne zwierzęta zaczną zasypywać zmęczoną żabę swoimi „dobrymi radami”? Czy żaba posłucha wiewiórki, sójki, jeża lub lisa? „Żabyrady jesienne” to dowcipna, autorska rymowana bajka dla dzieci i nie tylko stworzona z myślą o starszych odbiorcach (w wieku 9–12 lat) oraz o każdym dorosłym, który kocha inteligentną satyrę, błyskotliwą grę słów i humor z drugim dnem.

Wiersz w zabawny sposób opowiada o jesiennych zwyczajach przyrodniczych i hibernacji płazów, a przy okazji niesie uroczy, ponadczasowy morał.

To idealny wiersz o jesieni do poduszki, do wspólnego rodzinnego słuchania oraz jako mądry materiał uzupełniający na lekcje przyrody czy języka polskiego w szkole podstawowej.

Tekst i wykonanie (głos lektora): Jarosław Nykiel (Janykiel)
Zdjęcie użyte we wpisie i filmie: archiwum własne autora.

„Żabyrady jesienne”
bajka o dobrych radach

Pewna żaba, chcąc odpocząć,
W lesie skryła się ochoczo,
By wśród igieł i listowia,
Zażyć ciszy ciut dla zdrowia.

Choć wytrawną była żabą,
To okryła się… dość słabo.
Z trawy źdźbłem przy ścieżki brzegu,
Chciała czekać aż do śniegów.

Wtem wiewiórka przy niej siada:
Nie chcę jakichś głupot gadać,
Ale widzi pani chyba,
Że dość słabo się ukrywa?
Lepiej mieć na drzewie azyl,
Niż tkwić w ściółce, bez obrazy…

Leci sójka: to nie bzdury,
A najlepiej uciec w chmury.
Zresztą, mają trochę racji
Zwolennicy emigracji.
Proszę spojrzeć na jerzyki:
Dawno w drodze do Afryki!

Żaba słucha, wszak nie głucha,
Choć nie widać żaby ucha.

Sójka temat lotu drąży:
Lepiej ruszaj, bo nie zdążysz.
A wiewiórka, bez pytania,
Znów zachęca do wspinania.
Jeszcze jeż coś mruczy mgliście,
Że on lubi wleźć gdzieś w liście.
Lis zaś rzuca żart ponury,
Że najlepiej goszczą kury.

Żaba milczy, potakuje,
Chociaż w środku się gotuje…
A doradców chór wciąż drze się,
Jak należy kryć się w lesie.

Borsuk z lisem weszli w spory,
Czyje są najlepsze nory.
Do wiewiórki dzięcioł skoczył
I o dziuple z nią się droczy.
Sójka ciągle swoje plecie:
Można zostać, albo lecieć…

Radzą sroki, kowaliki,
Nawet dwa niewielkie dziki!
Jedna rada drugą goni:
Niechaj robi tak jak oni.
Na ich modłę płaz ma drzemać!
Lecz gdzie żaba? Żaby nie ma.

Czary? Lis zjadł? Nie, a gdzie tam!
Lis był syty, pora nie ta…
W kwestii czarów zaś zebrani,
Byli niezorientowani.

Niewdzięcznica! I bez manier!
Jest oślizgła niesłychanie!
Tyle dobrych rad odrzucić,
Jeszcze do nas po coś wróci…

Więc gdzie żaba? W siódmym niebie!
Na dnie stawu w mule grzebie,
I gdy tylko zje śniadanie,
Skoczy na hibernowanie.

Z perspektywy bowiem żaby,
Każdy pomysł miał punkt słaby,
Który z punktu jej widzenia
Był wprost nie do przeskoczenia.

Teraz morał jest uroczy:
Nikt sam siebie nie przeskoczy.
I to jeszcze trzymaj w głowie:
Chcesz poradzić? To radź sobie.

jn B-B 2019-10-08

https://youtu.be/j8cdYfwDJR0

Podobała Ci się ta bajka dla dzieci? Zapraszam do lektury innych bajek zwierzęcych: Bajka „Wrona i lis” – ptasie frazeologizmy w akcji